środa, 1 października 2008

B3 Global Takeover


Winny jestem opowieść o imprezie B3 Global Takeover.


Dlaczego ?
3 powody
  1. Jest to ostatnia impreza przed założeniem bloga więc najlepiej ją pamiętam(a przynajmniej częściowo)
  2. chciałbym opisywać wszelkie imprezy "od kuchni" a nie będę się przecież cofał o 11 lat i pisał "drogie wnuczki - moja pierwsza impreza wyglądała tak..." - zostawię sobie to na czas kiedy będę stary i bogaty a żeby być bogatszym będę pisał książki jak david beckham czy metalika czy ktoś taki
  3. dawno nie grałem na imprezie stricte Hip-Hopowej
Także wracamy do B3 Global Takover.
Zabieraliśmy się w w 3sztuki Pe 36 i ja. Mario miał zabrać jakąś swoją koleżankę ale zdaje się że coś nie wypaliło wiec przynajmniej było luźno w wozie, bo wyjazd z Wwy okazał się koszmarem korkowym - piątek popołudnie. Trasa niby krótka ale nuąaca. Mario (dzięki ziom) jako dobry kierowca dowiózł nas jednak na czas idealnie - wysiedliśmy pod klubem równiutko z Radkiem i Kaze'm.
próby wyglądały dość hardkorowo z cyklu:
-o kurde nic nie słysze...
-o kurv@ za głośno...
-o w morde - nie ma basu...

Jednakże klimat był zajebisty - sami znajomi, wszedzie uśmiechniete twarze i generalnie mega pozytyw. Cały czas wahałem się czy wrócić do Wwy czy zostać. Pe miał tego samego dnia koncert z senkże w Radomiu - co było mega słabe - nie dość że musieliśmy zaczynać cały koncert to jeszcze musieliśmy zaczynać go na prawie pustej sali. troche zepsuło to nasz występ a mi humor wobec czego żeby sie trochę zluzować wybiłem z sali na góre gdzie okazało się ze mamy free pizza free drinks i ogólnie melanż opór. Także stwierdziłem "fck it" i zostałem razem z 36ciemi jego koleznka a Pe z Mariem pognali do Radomia.
Tetris z Pogiem zagrali po nas i dali solidny występ acz widać było że przed wyjściem materiału mało kto czai refreny czy kawałki - acz ludzie dali rade.
Dla mnie występem wieczoru był koncert Afrontu - dali zajebisty show, dograny, przemyślany i widać ze profeska.




nikogo nie zdziwiło też że "gościem specjalnym" (przypominam koncert odbywał się w Łodzi zdaje się na Bałutach) był OSTR, ktory o ile dobrze zauważyłem zagrał tylko jedną zwrotkę. Acz Ostry to Ostry wieć wszyscy byli wniebowzięci.

Kaze zagrał krótko ale tresciwie. Podobnie El.

Miłym akcentem było to że El pamiętał mnie z foto sesji wiec zamieniliśmy kilka słów a po tym jak wreczyłem mu album zamieniliśmy słow znacznie wiecej (hehehe okładka rozwiazuje języki). 10 minut potem podbił Kaze i zapytał kto nam robił okładke bo zajebista więc Radek ma kolejne Propsy a za ideee propsy mam ja. O!. Z Kazem również gadało mi się spoko, dałem mu album i wymieniliśmy kontakty - także może jakies featy :)

Z tego miejsca wielka dziekówa dla Radka i całego B3 składu, którzy ogarneli idealnie tą impreze - to była pierwsza ipreza Hip-Hopowa idąca zgodnie z planem i koncząca sie...godzine przed zaplanowanym czasem. Oczywiście jednym z powodów tego było to że ludzie wywalili z klubu po koncertach ale to chyba nikogo (poza Racą ) nie zdziwiło - Poland bejbe.
z prawej Radek - jedyne chyba zdjecie z tej imprezy bo cały czas to on biegał z aparatem :)

Potem jeszcze siedzieliśmy gadaliśmy pilismy gadalismy na górze wrzucalismy pizzę słuchaliśmy Dj Torta aż wreszcie Jasiek dał znac że zawijamy i trzeba było się żegnać.

Po krótkich perturbacjach kto z kim jedzie dlaczego i w sumie gdzie dotarliśmy na miejsce snu.
Z rana po sniadaniu (jajka na szyneczce Made in JanekAfront) posłuchałem kilku bitów, dostałem zaproszenia na płytę, przestraszyłem Jaśka puszczając mu jakies swoje remiksy electro. sprawdzilem sobie pociągi i już na wyjściu na dworzec zadzwonił Radek że może by sie jeszcze złapać, pogadać szczególnie że Radzio śmiga do Dżaponii na miesiąc. Jasiek podrzucił mnie do Manufaktury a tam złapałem sie z chłopakami i poszlismy do knajpy. Generalnie Łodź dała rade i delikatnie zmazuje negatywną opinie jaka miałem o danym mieście od czasu kilku niemiłych wydarzeń z przeszłości.

Czekam na dalsze imprezy pod szyldem B3
a narazie - narazie. :)

Brak komentarzy: